Coaching a myślenie życzeniowe
Jeśli decydujemy się na zatrudnienie coacha, trzeba wyzbyć się tak zwanego myślenia życzeniowego czy magicznego. Otóż chodzi o to, że to nie od trenera zależy efekt jaki przyniesie coaching, ale od nas i od naszej pracy. Trener jest tylko tym, który pilnuje realizacji wspólnie opracowanego programu, nie zrealizuje go za nas niezależnie od tego jak wielką będzie miał renomę, ile skończonych kursów i jak dużo mu zapłacimy.
Dlatego bardzo ważne, by przed podjęciem decyzji zastanowić się czy rzeczywiście chcemy włożyć wysiłek w swój rozwój, czy też znaleźliśmy kolejny sposób na oszukiwanie samych siebie. Mniej więcej na zasadzie: płacę trenerowi, czyli robię coś ze sobą, podczas gdy tak naprawdę jestem bierny. Dlatego decydując się na coaching, musimy być przygotowani na konieczność własnej pracy wkładanej w rozwój danej sfery naszego życia. Co więcej, powinniśmy oczekiwać od trenera, że będzie od nas wymagał, to jego zadanie więc śmieszne by było, gdybyśmy się na niego za to obrażali. Jeśli nie będzie kontrolował naszych postępów nie będziemy wiedzieć, jak daleko posunęliśmy się na drodze rozwoju i czy czasem nie stoimy w miejscu.